wtorek, 22 listopada 2016

Pierwsze wrażenie o studiach

Na Litwie studia rozpoczynają się 1 września, dlatego miałam już wystarczająco czasu, bym mogła sobie ułożyć jakieś pierwsze wrażenie.

Bardzo długo czekałam na to, aż skończę szkołę i zacznę studia na uniwersytecie. Chciałam szybciej zmienić otoczenie na takie, gdzie będą ludzie, którzy są tam, bo chcą czegoś osiągnąć, mają podobne zainteresowania i cele. Jednak realia są trochę inne. Niestety z około 70 studentów mojego kursu tylko niewielka część jest tutaj właśnie z takich powodów, inni są tutaj, by tylko mieć jakiś dyplom, inni natomiast nie wiedzieli czego chcą i jakoś trafili na ten właśnie kierunek. Z tego powodu nie zawarłam narazie żadnych przyjaźni, oczywiście w czasie wykładów i między nimi rozmawiamy między sobą, ale te rozmowy są bardzo ograniczone w temacie uniwersytetu i może tylko kilku rzeczy poza nim.



Najbardziej jestem rozczarowana tymi, którzy po prostu nie chcą się uczyć i opuszczają wszystkie wykłady, które się da. Z każdym kolejnym tygodniem na wykładach widzę coraz mniej osób. Proszę się nie obrazić, jeżeli teraz mówię o kimś z was, po prostu takie jest moje zdanie. Jeszcze tyle z tym, jak ktoś płaci za studia, chociaż ja akurat bym chciała zdobyć jak najwięcej wiedzy za te pieniądze, bo po co placić za naukę i nie korzystać z tego, co możesz otrzymać. Ale najbardziej jestem oburzona tymi, którym się powiodło trafić na studia finansowane przez państwo, lecz oni tego nie cenią i po prostu się nie uczą. Są tacy, w których nie widzę żadnej motywacji i chęci. Przecież oni zajmują czyjeś miejsce, kogoś, kto możliwie marzył o tych studiach, ale gorzej mu poszła matura i nie udało mu się trafić na bezpłatne miejsce. To jest bardzo przykre. Tacy ludzie kiedyś pewnie będą zajmować jakieś ważne stanowiska. Po prostu wyobraźcie sobie, że wam się przytrafi lekarz, który miał taki pogląd na naukę (nie studiuję medycyny, ale to chyba jeden z najlepszych przykładów). Pewnie byście takiego nie chcieli, bo chyba i do pracy będzie miał taki sam stosunek. Uważam, że z zupełną pewnością mogę porównywać studia z pracą, bo jednakowo są naszymi obowiązkami.

Co do jakości studiów, nie jestem zbyt krytyczna. Po pierwsze połowa pierwszego kursu, to zbyt krótki okres czasu, żebym mogła coś o tym powiedzieć. Po pierwsze narazie jest mało wykładów związanych z kierunkiem, raczej więcej takich ogólnych. Ale ogólnie wszystko mi się podoba i narazie cieszę się z tego, że tu jestem. Czuję się tutaj o wiele lepiej, niż w szkole i zupełnie za nią nie tęsknię.

12 komentarzy:

  1. Super, że studia Ci się podobają - trzymam kciuki, aby było jeszcze lepiej! Mam wrażenie, że na uniwersytecie potrzeba więcej czasu niż w szkole, aby się z kimś zaprzyjaźnić, może dlatego, że tutaj wszystko jest nowe. Z pewnością znajdziesz przyjaciół za jakiś czas, a póki co ciesz się tym czasem, bo jest naprawdę wspaniały. :) Aż zatęskniłam nieco za studiami, choć kiedy jeszcze trwały chciałam jak najszybciej je skończyć i pójść do pracy, usamodzielnić się...

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiedz mi na jakich jesteś studiach? Płacisz? :)

    Zastanawiałam się nad medycyną we Lwowie, ale to cholernie duże koszta....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to dokładnie brzmi po polsku, bo studiuję na Litwie, więc wiem tylko litewską i angielską nazwę. W języku angielskim jest to "Management and business administration". Na szczęście trafiłam na miejsce finansowane przez państwo :) Ale zgadzam się, że ceny są okropne...

      Usuń
  3. Ojjj...skąd ja to znam... :P Tak to niestety wygląda. Oczekiwania i rzeczywistość- to dwie różne sprawy :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Na każdej uczelni są osoby, które uczęszczają na wszystkie zajęcia i osoby, które więcej imprezują niż studiują. To normalne i nie warto oglądać się na innych tylko robić swoje.
    Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Sympatycznie się czytało :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. ohhh mnie tacy ludzie denerwowali, co w ogóle na wykłady nie chodzili, a potem żebrali u mnie o notatki, wymyślając milion głupich powodów,czemu to zajęcia puszczali. Ja rozumiem, nie przychodzić czasem, ale nie od początku do końca...
    dziękuję za odwiedziny na moim blogu, zostawiam obserwację :)
    kreconowlosaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z tobą, jeśli ktośnie chce się uczyć to po co idzie na studia?! Sama tego nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram Twoje podejście, też nie mogę się doczekać studiów, zgłębiania wiedzy i poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach... mam nadzieję, że się nie zawiodę i nie spotkam za wielu tych, którzy na studia pójdą z przypadku czy po to, żeby mieć jakikolwiek papierek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę dobrego wyboru studiów i mam nadzieję, że w Twoim wypadku będzie więcej ludzi zainteresowanych w tym, co robi :)

      Usuń
  8. Typowy problem polskich studentów- większość z nich studiuje, bo "trzeba" i "wszyscy to i ja". Życzę Ci, abyś na studiach znalazła osoby chętne do nauki i dzielące te same pasje co Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może ja mam inny kierunek i innych ludzi, a może jestem dla nich bardziej wyrozumiała, ale nie zauważyłam, by bardzo olewali. Poza tym u mnie wiele osób studiuje naraz dwa kierunki albo codziennie dojeżdża, więc czasem muszą przyjść na zajęcia na inną godzinę albo szybciej wyjść. A na wykłady teoretycznie chodzić nie trzeba, liczy się głównie ocena na koniec.
    No i nastawiam się na to, że po pierwszym roku będzie duży przesiew, podobno w zeszłym roku ze 180 zostało 100 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja uważam,że każdy uczy się z własnego powodu, więc oby Ci poszło dobrze. A inni dadzą jakoś radę :)

    OdpowiedzUsuń